piątek, 20 lipca 2018

Kazbek 5033 m n.p.m.

Koń na lodowcu w drodze do stacji meteo
Koń na lodowcu w drodze do stacji meteo

Kazbek jest piękną górą i stosunkowo łatwą. Nie mam tu na myśli kwestii technicznych, a organizacyjne - tanie bilety do Gruzji, nie trzeba specjalnych zezwoleń na wejście, przewodników, itp. Między innymi z tego powodu wielu ludzi wybierają Kazbek jako swój pierwszy pięciotysięcznik. Jednak cały czas trzeba pamiętać, że jest to szczyt wysokogórski, nie można jej porównywać nawet z naszymi najwyższymi górami. Takie wejście na polskie Rysy ma się nijak do zdobycia pięciotysięcznika, nawet Kazbeku. Należy odpowiednio się przygotować, zarówno kondycyjnie jak i merytorycznie (mapa góry, zaplanować trasę, nauczyć się co to jest choroba wysokogórska, przygotować sprzęt, namioty, liny, raki, itp.). Kondycje w szczególności trzeba przygotować jeśli planuje się dość popularną wersję z atakiem szczytowym wprost ze stacji meteo. Przewyższenie z 3560 na 5033 m n.p.m. to jest blisko 1.5 km przewyższenia plus wiele kilometrów podejścia i to tylko w jedną stronę, a jeszcze trzeba wrócić, prawda? Dlatego wielu nieprzygotowanych odpada na wysokości około 4400 m n.p.m. A co jeśli zbagatelizuje się przygotowania, przeceni swoje umiejętności? Tutaj nie przyleci powietrzna taksówka jak w Tatrach. Gdy będzie zła pogoda ratownicy nie wyruszą na pewną śmierć, aby ratować turystów. Do dzisiaj wielu nie wróciło z wyprawy na Kazbek, po prostu nie udało się odnaleźć ich ciał. Niemniej warto zdobyć tą górę, ale z głową, aby potem można było pochwalić się wnukom.

Kabek, www.TROPEMatiego.pl
Kazbek

Przylot oraz obóz pierwszy

Z Polski do Gruzji można łatwo i tanio dostać się wybierając popularne tanie linie lotnicze. Obniżyć koszta można np. poprzez złączenie dwóch plecaków rejsowych w jeden. Ważne tylko aby zmieścić się w limicie wagowym. W Kutaisi samolot ląduje o świcie. Do Kazbegi jest około 340km. W wersji ekonomicznej jedzie się busami, tzw. marszrutkami. W wersji drogiej, ale szybkiej można wynająć taksówkę za około 150 dolarów, która zawiezie Was do samego Kazbegi.

Kościół Cminda Sameba
Kościół Cminda Sameba

Z miasteczka jest dość strome podejście pod kościółek Cminda Sameba. Bardzo piękne miejsce. Wielu turystów przyjeżdża tutaj, aby zobaczyć tylko ten kościółek. Za niedużą kwotę można wynająć bus 4x4, który wozi turystów do tego kościoła. Dalej już tylko piechotą. Na trasie do meteo widać lokalnych przewodników z końmi. Zapewne można wynająć takiego konia, aby przewiózł bagaże do samej stacji meteo. Pierwszy obóz założyliśmy na 2900 m n.p.m. Jeszcze przed czołem lodowca. Mimo gorąca na dole, w nocy na tej wysokości już jest zimno. Uwaga, trasa bezpośrednio z Kutaisi 125 m n.p.m. na wysokość prawie 3000 m n.p.m. lub co gorzej od razu do stacji meteo, czyli 3653 m n.p.m., czyli przewyższenie 3 km w jeden dzień jest bardzo niebezpieczne. Jeden z naszych już w pierwszym obozie doznał choroby wysokościowej.

Obóz pierwszy, Kazbek, www.TROPEMatiego.pl
Obóz pierwszy w drodze na Kazbek

Obóz drugi i stacja meteo

Pogoda dopisuje, bezchmurne niebo. W nocy pięknie widać gwiazdy, można dostrzec wielki wóz nad szczytem Kazbek. U podnóża widać światło ze stacji meteo. O świcie śniadanie i zbieramy obóz. Rozbiliśmy się przy większej wyprawie. Oni czekają już tydzien na to by ruszyć dalej, gdyż pogoda była kiepska. My na dzień dobry mamy idealne warunki. W połowie drogi do meteo docieramy do czoła lodowca. Lokalni przewodnicy z końmi oraz psy bez problemu dają radę po tym lodzie. My zakładamy raki, gdyż mamy tylko dwa punkty podparcia (dwie nogi). Psy i konie mają cztery, więc jest im trochę łatwiej. Pierwsza styczność z lodowcem na tej górze. Przejście nie budzi żadnych problemów, lecz trzeba uważać na szczeliny.

Szczelina na lodowcu
 Szczelina na lodowcu

Lodowiec w drodze do stacji meteo
 Lodowiec w drodze do stacji meteo

W stacji meteo (3653 m n.p.m.) robimy dłuższa przerwę. Po naradzie połowa drużyny wraz z kolegą co ma objawy choroby wysokościowej zostaje w stacji. Druga część idzie założyć drugi obóz wyżej. Rano mamy się wszyscy spotkać na śniadaniu w drugim obozie. Mimo licznych sugestii kumpel nie zszedł niżej, aby zniwelować chorobę wysokościową. Pomogła mu aspiryna, gdyż ma ona właściwości rozrzedzające krew co pomaga, gdy w powietrzu jest mniej tlenu niż zwykle. Zwracam uwagę, że lekarzem nie jestem i są to tylko moje własne obserwacje. Drugi obóz udało się założyć na wysokości około 3800 m n.p.m. Wiało nieustannie, więc obóz trzeba było osłonić kamieniami od wiatru. Rano, nasz namiot jak i cała okolica była już przykryta cieńką warstwą śniegu. Wkrótce przybyła druga połowa zespołu i zjedliśmy śniadanie.

Obóz drugi przed nocą, Kazbek, www.TROPEMatiego.pl
 Obóz drugi przed nocą

Obóz drugi rano, Kazbek, www.TROPEMatiego.pl
Obóz drugi rano

Obóz trzeci pod szczytem

Przed nami etap najbardziej niebezpieczny. Z jednej strony spadające kamienie, a pod nami lodowiec ze szczelinami. Kamienie faktycznie spadają i co jakiś czas można je zobaczyć oraz usłyszeć. My idziemy lodowcem, więc jesteśmy na tyle oddaleni, że kamienie nie dolatują do nas. Przekroczyliśmy już wysokość 4000 m n.p.m. co daje się mocno we znaki. Każda czynność jest trzy razy bardziej wymagająca. Idzie się wolniej, bardziej ociężale, człowiek czuje się cały czas zmęczony. Nie można działać zbyt szybko, gdyż zadyszka może być niebezpieczna, gdy nie ma tyle tlenu co zwykle. W trakcie przejścia po lodowcu ogarnia nas gęsta mgła. Wiążemy się liną i idziemy częściowo po śladach innych ekip, częściowo sugerując się wskazaniami z gps-a. Dotarliśmy do Plateau. Obóz rozbijamy na wysokości 4422 m n.p.m. na lodowcu. Jesteśmy na otwartej przestrzeni. Teren pod namiotem wyrównujemy i okopujemy go po trochu z każdej strony. Te niby proste czynności na tej wysokości nie są już takie łatwe i lekkie. Wymagają sporo wysiłku od nas. Pogoda się poprawiła i mamy bardzo słoneczną i bezwietrzną aurę. Kilkaset metrów poniżej widzimy inny, kilkunamiotowy obóz. Poza nimi i nami nikogo więcej nie ma. Wychodzi na to, że jesteśmy rozbici najdalej i najwyżej względem szczytu.

Stąd spadają kamienie w drodze na Kazbek
Stąd spadają kamienie w drodze na Kazbek

Atak szczytowy

Nad ranem budzą nas przechodzące nieopodal ekipy atakujące szczyt prosto ze stacji meteo. Dzięki temu, że jesteśmy już na Plateau, nie musimy zrywać się w środku nocy aby zdążyć wrócić. Na spokojnie jemy śniadanie i atakujemy szczyt na lekko. Na lekko, czyli bierzemy tylko to co niezbędne: czekan, raki, mały prowiant, itp. Na szczyt idzie się stromym zboczem. Pomagają wydeptane ślady przez wcześniejsze ekipy, lecz mimo to raki wydają się być niezbędne.
 
Widoki w drodze na szczyt Kazbek, www.TROPEMatiego.pl
Widoki w drodze na szczyt Kazbek

Po drodze mijamy zwłoki psa. Później okazuje się, że pies przeżył. Spędził noc na lodzie, na stromym zboczu góry na wysokości ponad 4500 m n.p.m. Wraz z innymi ekipami, które go dokarmiały dotarł jeszcze wyżej. Swoją drogą ludzie nie powinni tutaj dokarmiać psów, gdyż mogło to by być niebezpieczne dla zwierzęcia. Temu się akurat udało. Pogodę na atak mamy idealną, słonecznie, praktycznie bez większego wiatru, widoczność lepsza niż idealna. W piątek, 16 września 2016 o 10:50 rano zdobywamy szczyt. Wśród nas jest sporo innych ekip, gdyż wszyscy chcą wykorzystać okienko pogodowe.

Na szczycie Kazbek, www.TROPEMatiego.pl
Na szczycie Kazbek

Na szczycie Kazbek, www.TROPEMatiego.pl
Na szczycie Kazbek

Zejście

Zejście ze szczytu do namiotu idzie znacznie szybciej niż wejście. Dla odmiany z każdym metrem niżej sił tak jakby przybywa, gdyż jednocześnie tlenu jest więcej. Na Plateau zwijamy namiot, pakujemy się i ruszamy w stronę stacji meteo. Powrót postanawiamy zrobić na wygodnie, czyli nocleg w stacji meteo. Stacja ostatnio poprawiła warunki bytowe, gdyż w oknach pojawiły się szyby. Następnego dnia bez większych problemów i nawet stosunkowo szybko udaje nam się zejść do Kazbegi. Dzięki niebywałemu szczęściu względem pogody udało nam się zdobyć szczyt bez przestojów znacznie szybciej niż oczekiwaliśmy. Nadmiar czasu spędzamy zwiedzając Tbilisi.

Kazbek, www.TROPEMatiego.pl
Kazbek

Kazbek, www.TROPEMatiego.pl
 Kazbek

Coś na trasie na Kazbek
Coś na trasie na Kazbek

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza