czwartek, 13 września 2018

Doha

Międzylądowanie - zwiedzanie miasta

Doha jest głównym lotniskiem katarskich linii lotniczych. Często lecąc w dalszą podróż pasażerowie mają międzylądowanie na tym lotnisku. Jeśli przerwa trwa kilka godzin to można wybrać się na wycieczkę po mieście. Od 6 rano działają wycieczki na miasto organizowane przez lotnisko. Można też samemu wybrać się na zwiedzanie. Autobusy kursują mniej więcej do północy. Przez całą dobę można wynająć samochód z kierowcą, który pokaże nam miasto. Usługa jest oferowana przez lotnisko i kosztuje 25 USD za godzinę. Taksówka do centrum kosztuje około 50 QAT (ok. 50zł). Wbrew pozorom lepsze są wycieczki nocą. W Doha byliśmy pod koniec września, a w środku nocy było 33 stopnie. W dzień temperatura może osiągnąć nawet 40-50 stopni w cieniu!

Historia Kataru i jego stolicy Doha

Dawniej Katar był pod władzą Wielkiej Brytani. W 1971 ogłoszono niepodległość, a od 1973 w bardzo biedne państwo w ekspresowym tempie zamieniło się w najbogatsze na świecie. Swoją fortunę zawdzięcza największym na świecie złożom gazu ziemnego. Poza gazem, Katar eksportuje również ropę. Katarczycy są najbogatszymi ludźmi na świecie. Większość populacji stanowią imigranci, czyli tania siła robocza głównie z Afryki i Azji oraz specjaliści z Europy Zachodniej. Trudno w Katarze spotkać Katarczyków. Stolica państwa mocno się zmieniła od 1973 roku. Wyrosły ogromne i bardzo nowoczesne wieżowce, zbudowano sztuczną wyspę za 15 mld dolarów, a w 2022 roku w Doha odbędą się mistrzostwa świata w piłce nożnej. Na tą okazję budują w pełni klimatyzowane stadiony - pierwsze takie na świecie. Klimatolodzy szacują, że Doha, miasto na pustyni przestanie być możliwe do zamieszkania w 2070 roku ze względu na globalne ocieplenie.

Sytuacja polityczna Kataru

W 2017 roku Katar został oskarżony o finansowanie terroryzmu. Momentalnie zostały zerwane stosunki dyplomatyczne z sąsiadami, w szczególności z Arabią Saudyjską oraz Egiptem. Sytuacja jest na tyle poważna, że w 2018 roku Arabia Saudyjska przygotowała projekt wybudowania wielkiego kanału, który oddzieli Katar od stałego lądu. Katar stałby się wyspą. Katar zaprzeczył oskarżeniom. Zapewne aby ocieplić swój wizerunek, Katarczycy znieśli wizy dla wielu państw, w tym Polski. Będąc w Katarze, krótko po tym jak zerwano stosunki dyplomatyczne z sąsiadami można było wyczuć w rozmowach z mieszkańcami, że traktują zaistniałą sytuację bardzo poważnie. Chętnie mówili o tym co się wydarzyło i wielokrotnie podkreślali, że stoją murem za swoim księciem (emirem).

Aresztowanie turystów w Doha

W mieście byliśmy około 1-2 w nocy. Temperatura około 33 stopnie wraz z wysoką wilgotnością sprawia, że zwiedzanie jest dosyć uciążliwe. Nie wyobrażam sobie zwiedzania miasta w dzień. Przechadzając się po ulicach zaczepiają nas lokalni taksówkarze z ofertą podwiezienia do hotelu lub zwiedzania miasta. Są bardzo mili i uprzejmi, nie narzucają się. W pewnym momencie po około 40 minutach wycieczki nagle zatrzymuje się radiowóz. Wysiada ciemnoskóry policjant i dość natarczywie wyrywa mi aparat, chce żeby pokazać mu zdjęcia. Jest nieprzyjemny, nadpobudliwy. Drugi spokojnie stoi. W końcu zabiera mi aparat, paszporty oraz telefony. Cały czas chce aby pokazywać mu zdjęcia. Jest chaotyczny w tym co robi. Dopytujemy o co chodzi, ale nie dostajemy odpowiedzi. Po chwili zjawia się kolejny radiowóz i co najmniej dwa auta nieoznakowane. Poza umundurowanymi policjantami pojawia się jeden po cywilnemu i dwóch w charakterystycznych białych, długich białych strojach zwanych kandura lub diszdasza (ang. thawbs). Cała ulica w środku nocy zapełniła się policyjnymi samochodami, niektóre miały włączone światła na kogutach. Ci co przyjechali niespecjalnie zwracają na nas uwagę, albo starają się aby tak to wyglądało. Witają się z policjantami i chwilę z nimi rozmawiają. Na początku myślałem, że policjant chce mi ukraść aparat, ale jak pojawiło się tylu innych to wiedziałem, że chodzi o coś innego, ale nie wiadomo o co. Ten natarczywy policjant cały czas się rzuca, gdy inni mówią, że jest ok i nas uspokajają. W końcu aparat bierze inny policjant i odjeżdża. Nam karzą wsiąść do radiowozu i zabierają nas na komisariat. Na komisariacie wszyscy gdzieś się rozchodzą. Nie wiemy co mamy ze sobą zrobić.
Podchodzi do nas inny policjant z komisariatu. Przeprasza nas i mówi, że ze względu na aktualną sytuację polityczną (Arabie Saudyjską, itp.) panuje napięta atmosfera. Nie można robić zdjęć w dzielnicy dyplomatycznej, a tam najwyraźniej byliśmy. Policjant dodał, że wszystko inne możemy fotografować. Dzielnica wyglądała jak zwykła ulica. Wysokie wieżowce, normalne ulice, jakaś rzeźba. Nie było żadnych znaków, zakazów fotografowania. Oddają nam aparat, nic z niego nie usunęli. Najprawdopodobniej skserowali nasze paszporty. Pozwalają usiąść w holu, dają nam zimne napoje do picia.
W holu pojawił się biały mężczyzna w krótkich spodenkach, ubrany po cywilnemu. Rozmawia z nami. Mówi, że jest z Włoch, potem okazuje się, że jest pół Włochem z Neapolu, pół Katarczykiem, że niby zna rodzinę Trumpa, że nie jest islamistą, że jest turystą co przyjechał tutaj na 5 dni, itp. Ten podejrzany człowiek zapewne miał nas wybadać, wyczuć, czy naprawdę jesteśmy tymi za kogo się podajemy. Na koniec, w prezencie daje nam etui na iPhone7 z podobizną księcia Kataru. Gdy wychodzimy to zamawiają nam taksówkę na lotnisko i płacą za nią.
Straciliśmy ochotę na zwiedzanie czegokolwiek. Wracamy prosto na lotnisko. Nerwy trochę opadły i do rana czekamy sobie na lotnisku na ostatni samolot do Polski. Przez tą chwilę, zanim zostaliśmy aresztowani miasto zrobiło na mnie wrażenie betonowego kolosa z lasem wieżowców. Nie zdążyłem zobaczyć nic, co bym mógł nazwać atrakcją turystyczną wartą odwiedzenia.

2 komentarze:

  1. Mieszkam w Katarze już siódmy rok i nigdy nie słyszałam aby komukolwiek stała się tu krzywda. Samej Polonii jest tu ponad 600 osób (w skali 2,5 milionowego państwa jest to dość sporo ludzi) i jeszcze nikt nie zetknął się z podobną, jak państwo, sytuacją.
    Dzielnica w której robili państwo zdjęcia jest dzielnicą dyplomatyczną i znajduje się na niej wiele znaków mówiących o zakazie robienia zdjęć. Poza tym, nie jest to miejsce turystyczne, ani nawet bardzo ciekawe, dlatego zapewne policja zwróciła na was szczególną uwagę i wydaliście się podejrzani. Gdyby w przyszłości mieli Państwo ochotę poznać Katar trochę lepiej, radzę skorzystać z moich usług, zrozumienie tego kraju jest kluczem do zupełnie innego spojrzenia na tą część świata. A i wówczas na pewno ominą was niemiłe przygody;) Pozdrawiam serdecznie!
    https://www.przewodnikpokatarze.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej dzielnicy byliśmy w środku nocy. Nie rzuciły nam się w oczy żadne znaki informujące o zakazie fotografowania. Wysadził nas tam kierowca z lotniska, prosiliśmy aby zawiózł nas do centrum. Faktycznie, dzielnica dyplomatyczna nie jest zbyt ciekawa, a nic innego nie zdążyliśmy zobaczyć. Chociaż niektóre wieżowce mogą się spodobać fanom architektury. Dziękuję za komentarz, myślę, że trafił nam się splot niefortunnych okoliczności, stąd nasza przygoda z Panami policjantami.

      Usuń